Aktualnie jesteś na niepełnej wersji portalu, aby zobaczyć wszystkie treści ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ

Dodaj odpowiedź

WYtrwajcie w miłości Mojej

  • 26 postów na blogu
  • 20.06.2015

Spotkania z Ewangelią... - Już cuchnie!

Napisano: 02 Kwiecień 2017 - 21:18

Dzisiejsze Słowo rozpościera przed nami rozległą perspektywę złożoną z przyjaźni i miłości, smutku i cierpienia, zgnilizny i świeżości, wiary i nieufności. Dochodząc do głębi, musimy zmierzyć się z każdym wyżej wymienionym czynnikiem, oraz rozważyć i odnieść jego oddziaływanie do naszej codzienności. 


Jezus przyjaźnił się z rodziną Łazarza. Zapewne wiązało się to z wieloma wizytami, rozmowami, zwierzeniami, dzieleniem smutków i radości. Pismo mówi nam więcej: Chrystus kochał Swojego przyjaciela i jego siostry. Co nam to mówi? Mistrz poucza nas dziś, że cierpienie dotyka także tych, których Boga kocha, a więc nie jest żadną zemstą na człowieku, czy też, jak przestrzegał Jan Paweł II, „karą za grzechy”. Jeśli tak widzimy ból i zło obecne w świecie, to znaczy, że tak naprawdę nie znamy Boga i Jego przesłania. Kolejną rzeczą, na którą Jezus chce dziś zwrócić naszą uwagę, jest Boża obecność przy człowieku w chwilach jego dramatu. On nigdy nie pozostawia nas zupełnie samych, zawsze trwa przy nas, choć często pogrążeni w tragedii nie jesteśmy w stanie Go dostrzec. Mówi o tym wyraźnie w Swoim Słowie: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie”. (por. Iz 49 ; 15). Chrystus na prośbę sióstr przybywa do grobu Łazarza, wcześniej staje naprzeciw ich bólu, a wręcz czynionych wyrzutów, nie usuwa się w cień. Potem ewangelista notuje bodaj najkrótsze (jak to wymowne!) zdanie w Biblii: „Jezus zapłakał”. Chrystus wchodzi w to, wkracza w ból, cierpienie, smutek, zanurza się w nim i… przemienia. Taki jest Pan!


Akt wskrzeszenia dokonuje się Bożą mocą, ale punkt wyjścia, jak w przypadku wielu cudów czynionych przez Chrystusa, stanowi wolna wola człowieka, jego ufna wiara, jak tutaj, w przypadku Marty: „Panie, gdybyś był tutaj, mój brat by nie umarł”. Marta do końca wierzy w Jezusa i Jego siłę! Mimo, że widzi martwego brata, nadal nie traci ufności i przekonania, że gdyby Chrystus zdążył wcześniej, to na pewno by do tego nie dopuścił. Jak to dalekie od naszej postawy… Jednak kobieta zaraz dodaje: „Lecz nawet teraz wiem, że Bóg da ci wszystko, o co tylko Go poprosisz”. Kolejny wyraz ogromnego zawierzenia – namacalnie, w racjonalnym ujęciu, widzi przecież beznadziejność sytuacji: jej brat już nie żyje, to koniec. Ale mimo tego, wciąż nie traci wiary w Jezusa i w to, że jej brat może ożyć. Dalsza część dialogu między Mistrzem a siostrą Łazarza stanowi niezwykle cenną lekcję i dla nas, współczesnych. Jezus odpowiada: „Twój brat powstanie z martwych”. Marta bardzo trzeźwo, w oparciu o swoją dotychczasową wiarę, pewną „doktrynę”, którą przyjęła, zauważa: „Wiem, że zmartwychwstanie podczas zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Jezus natychmiast wyrywa ją ze swoistego, schematycznego „skostnienia”: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, nawet jeśli by umarł, będzie żył. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?”. Jak często i my pozostajemy dziś w sztywnych, schematycznych ramach naszej wiary. Zamykamy ją w klamry, tylko w głuchą pustkę naszych kościołów. Stopniowo stajemy się jak faryzejskie pobielane groby rutyny. Redukujemy wiarę do schematu: codziennie krótki paciorek odmawiany mechanicznie, co tydzień do kościółka na Mszę świętą. I na tym koniec, a reszta „po staremu”. Jezus dziś wyraźnie wskazuje nam na Siebie i mówi: Ja żyję! Ja jestem Bogiem ŻYWYM, a kto we Mnie wierzy, ten nie umrze na wieki! Pan wzywa, by prawdziwie żyć wiarą na co dzień! Myślisz, że to trudne, a może nawet niemożliwe? Gdy o tym myślę, przypomina mi się pewien epizod z życia św. Jana Pawła II (dziś szczególny dzień, 12. rocznica śmierci papieża). Podczas trwającego w Castel Gandolfo seminarium naukowego, jeden z włoskich polityków zagubił się w gąszczu korytarzy i otwierając jakieś drzwi i jak się okazało, wszedł przez przypadek do schowka na szczotki i detergenty. Jakie było jego zaskoczenie, gdy w tak prozaicznej rzeczywistości dostrzegł rozmodlonego papieża… Jezus pyta dziś również Ciebie: Czy wierzysz w to? Może już czas, aby znaleźć własną komórkę na szczotki…


„Panie, już cuchnie!” – mówi Marta do Chrystusa, gdy poleca On odsunąć kamień zasłaniający wejście do grobu przyjaciela. Zgnilizna. Smród. Rozkład. Ile razy te słowa Marty moglibyśmy odnieść do naszego życia! Przecież często jesteśmy „duchowymi trupami” nie tylko przez cztery dni, ale przez całe lata. W każdym razie, grób, w którym jesteśmy, absolutnie nie nadaje się do otwarcia. Zresztą, najczęściej i tak nie chcemy go otwierać, bo wiemy, że mogłoby to się wiązać z ukazaniem światu naszej wewnętrznej zgnilizny. Pomimo tego Jezus, niezrażony i zatroskany, przychodzi do nas podobnie, jak przyszedł kiedyś do grobu Łazarza. Nie zważa na tajemnicę, którą głęboko skrywamy w naszych wnętrzach. Chociaż zdarza się nam, w porywach naszej niedojrzałej, religijnej gorliwości, wołać na wzór Tomasza: „Chodźmy i my, aby razem z Nim umrzeć!”, to On nie chce naszej śmierci. Jest przecież Zmartwychwstaniem i Życiem. Przyszedł po to na świat, aby obdarzyć nas życiem i naprawdę może to uczynić bez względu na to, jak bardzo zaawansowany jest nasz duchowy rozkład. Czy wierzysz w to?


Panie Jezu Chryste, Ty, wskrzeszając zmarłych, ukazałeś Swoje panowanie nad śmiercią. Dotknij Swoją łaską to, co uśmierca nas od wewnątrz, i obdarz Swoim życiem. Amen+

 

 

0 odpowiedzi w tym wątku