Aktualnie jesteś na niepełnej wersji portalu, aby zobaczyć wszystkie treści ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ

Przemoc w rodzinie

Napisano: 23 Czerwiec 2015 - 13:29
Ważne, abyśmy nie byli obojętni. To powszechne przeświadczenie, że "to nie nasza sprawa" co dzieje się u innych może funkcjonować do czasu, aż zostanie przekroczona granica jakiejkolwiek przemocy. Wtedy nasz chrześcijański obowiązek, czy zwyczajnie chęć pomocy i rozsądek nakazują, abyśmy zaczęli działać. 

A ile jest jest prześladowanych kobiet, molestowanych i bitych żon i matek, ale również mężczyzn i dzieci?
Czy mamy prawo udawać, że "to nie nasza sprawa" albo "nic takiego się nie dzieje"?
Przytaczam Wam znalezioną w sieci historię i życzę, aby każdy z nas miał możliwość spotkać taką osobę w potrzebie i miał odwagę nie przejść obok niej obojętnie.

Ta historia jakiś czas temu pojawiła się na Facebooku. Jest oparta na prawdziwej historii, która porusza każdego.
1
„Kasa w supermarkecie. Zbliża się godzina zamknięcia sklepu. Przede mną w kolejce stoi kobieta w ciąży, na oko ma około 24 lata. Jest ubrana w dość obszerny dres i wygląda, jakby coś zgubiła. Gdy nasze oczy się spotykały zauważyłam, że ma podbite oko. Szybko odwróciła wzrok.

Kasjerka: Ma Pani wszystko, czego potrzebuje?

Ciężarna kobieta: Tak, dziękuję. Chciałabym zapłacić kartą. Może Pani sprawdzić szybko, czy wszystko mi na nią wejdzie?

Kasjerka: Niestety szybko tego nie zrobię, ale możemy policzyć każdy artykuł osobno i wtedy sprawdzimy, czy się uda. Proszę mi tylko pozwolić, abym skasowała klientów za Panią.

Ciężarna kobieta: Hm, wie Pani co, niestety nie mam tyle czasu. Spróbujmy w takim razie normalnie, może uda mi się znaleźć jakieś pieniądze.
(Kasjerka skasowała produkty i wsunęła kartę do czytnika. W terminalu po chwili pojawił się, komunikat, że nie można zrealizować zakupów).

Kasjerka: Może Pani zapłacić gotówką?

Ciężarna kobieta: Nie. (Łzy lecą po jej policzku). Na pewno mi zablokował!

Kasjerka: Ma Pani na myśli kartę?

Ciężarna kobieta: Tak… Mój partner wyrzucił mnie dziś z domu. Wrócił po pracy i zaczął krzyczeć, że to dziecko może nie być jego. Potem mnie pobił i wyrzucił z domu. Zapewne zablokował mi kartę i naprawdę nie wiem, co mam teraz zrobić. Przyjaciółka zaoferowała, że mogę korzystać z jej lodówki, dopóki nie znajdę pracy i nie zacznę zarabiać na jedzenie…

Stojący za nią klient zabrał głos.

Klient: Niech Pani sobie nie zawraca tym głowy. Zapłacę za Panią.
Podszedł do niej. W jego koszyku było dużo produktów. Można oszacować, że za około 300 złotych. Przyszła mama także nie zrobiła skromnych zakupów.

Kasjerka: Z przyjemnością to zrobię!

Ciężarna kobieta: Nie. Nie mogę tego przyjąć…

Klient: Naprawdę to nic takiego. Moja mama kiedyś była w podobnej sytuacji, bo mój ojciec wyrzucił ją z domu, myśląc, że go zdradza. Pracowała praktycznie przez całe dni, na dwie zmiany. Wiem dokładnie przez co przechodzisz. Obiecałem sobie, że nigdy nie pozwolę, aby jakiś drań niszczył życie matki i jej dziecka!

Ciężarna kobieta: Rozumiem, ale mimo to nie mogę tego przyjąć. To jest dużo pieniędzy, a ja nie mam pracy i nie wiem, kiedy mogłabym oddać.

Klient: Nie przejmuj się tym. To już moje zmartwienie. Zrób mi proszę przyjemność i przyjmij te pieniądze. Widziałem Cię tu już wcześniej i zauważyłem, że jesteś bardzo miła i uprzejma dla ludzi. I wiesz co? Ja kogoś takiego jak Ty szukam! Mam mały pensjonat i szukam recepcjonistki. Praca jest naprawdę łatwa i przyjemna. Przyjdź do mnie jutro rano i omówimy szczegóły. Moi pracownicy mogą mieszkać w hotelu. Przemyśl to.

W międzyczasie kasjerka przeskanowała jeszcze raz rzeczy i zaczęła pakować je do toreb.

Kasjerka: W sumie wyszło 219 złotych.

Mężczyzna podszedł do kasy, podał kartę, wpisał PIN i przytulił kobietę w ciąży, która cały czas nie wierzyła w całą sytuację.

Klient: Wszystko się ułoży! Przyjdź jutro do mnie do pracy. Mówię poważnie.


Dobry Człowieku! Jesteś wielką nadzieją. Bądźmy taką nadzieją!
4 odpowiedzi w tym wątku
Napisano: 23 Czerwiec 2015 - 13:43
Gdy czytam takie historię, to czuję się tak jakby to była jakaś bajka z innego wymiaru. Chyba żyjemy w takich czasach, gdzie podobne rzeczy są dla nas niemalże niemożliwe, bo zapominamy o tym by pomagać i żyć dla innych. 
Napisano: 23 Czerwiec 2015 - 15:51
Coś w tym jest. Wzruszamy się na wiadomość, że ktoś ma takie dobre serce, a przecież każdy z nas ma w sobie taką siłę i moc sprawczą (nie koniecznie chodzi o pieniądze, ale czasem o zwykły gest) aby pomóc, aby zareagować, aby coś zrobić. Każdy w nas ma w sobie dobro i miłość, do którego zostaliśmy stworzeni. Tylko takie czasy, tylko tak jesteśmy uczeni, tylko lęk przed działaniem, ważniejsze (niby sprawy) etc.
Napisano: 08 Lipiec 2015 - 12:53
Obejrzyjcie do końca. Na kartce napisane: „Pomóż mi, nie wiem czy doczekam jutra” 
Napisano: 03 Wrzesień 2015 - 14:26
ojej straszne