Aktualnie jesteś na niepełnej wersji portalu, aby zobaczyć wszystkie treści ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ

Jak dobrze wybrać partnera/partnerkę

Napisano: 06 Październik 2015 - 11:05
"Wybierając partnera życiowego musisz pamiętać dziecko, że nie liczy się jak on wygląda, czy ile ma talentów, tylko jakie ma serce - serce do innych i do ciebie. Bo za 50 lat będzie cały pomarszczony, a życie jest nieprzewidywalne i nawet zapalony tancerz w wyniku pewnych wypadków może nie być w stanie postawić samodzielnie kroku. I wtedy właśnie liczy się tylko to, co on ma w środku. Czy jest serdeczny i dobry, czy daje silne oparcie i poczucie bezpieczeństwa, czy troszczy się o ciebie i nie tylko mówi, ale i pokazuje, że cię kocha. Nie chodzi tu o wielkie czyny, bo miłość składa się w sumie z tych malutkich gestów - z wracania do domu, do ciebie w pierwszej kolejności ponad wszystkim, z uśmiechu w trudnych momentach, z zawiązywania ci szalika pod szyją, gdy zimno, z używania w kuchni składnika, którego on nie lubi, ale je tylko dlatego, bo wie, że ty za nim przepadasz, z umiejętności powiedzenia przepraszam, gdy się zrobiło źle i wielu innych. Tak ważna jest umiejętność postawienia siebie samego na drugim miejscu i kierowania się dobrem ukochanej osoby. Musisz przede wszystkim wiedzieć, że on cię kocha - a reszta naprawdę się nie liczy".
14 odpowiedzi w tym wątku
Napisano: 17 Październik 2015 - 16:14
Prawda!
Napisano: 18 Październik 2015 - 08:56
Post dobrze się czyta, zawiera wiele piękna, nadziei.  Ale... na pewne szczegóły chciałbym zwrócić uwagę. Nie przesądzałbym, iż ktokolwiek dobry i troskliwy w chwili obecnej nie przejdzie z biegiem lat negatywnej metamorfozy (i odwrotnie człowiek o kamiennym sercu czasem staje się aniołem). Nie istnieją, co więcej, ludzie jednoznacznie dobrzy i jednoznacznie źli (jednoznaczni będziemy dopiero po śmierci).

Druga rzecz, stawianie siebie na drugim miejscu. Jeśli oboje współmałżonków stosuje tę zasadę, związek rozkwita, ale ciągła rezygnacja z siebie przy obojętności drugiej strony, wcześniej czy później doprowadza starającego się do rozpaczy czy wypalenia. Niestety łatwo się przeliczyć przyjmując za prawdziwą regułę, zgodnie z którą, skoro ja się staram, to i druga osoba, na zasadzie wzajemności, na pewno też będzie. Komunikowanie własnych oczekiwań, w moim odczuciu, jest nieodzowne, aby ustrzec się przed brakiem odpowiedniego balansu w relacjach międzyludzkich.

Napisano: 19 Październik 2015 - 07:50
Masz trochę racji dlatego warto zwracać uwagę na to czy ta druga osoba jest otwarta na zmiany - chodzi mi tu o swoją zmianę na lepsze. W końcu wszelkie prawdziwe związki mają na celu doprowadzić nas do świętości, a tego nie da się dokonać bez samokrytyki i chęci do ulepszania siebie. Dlatego równe szanse ma pozornie na codzień miły i dobry człowiek z najgorszym przestępcą (o ile chcą się zmienić i robią wszystko, by tego dokonać).

No i bezinteresowność, o której wspomniałeś w drugim akapicie, jest chyba podstawą prawdziwej miłości. Bezinteresowna ofiara z siebie i własnych potrzeb. A jeśli miłośc jest prawdziwa to nie ma co się martwić o to, że ja daję z siebie wszystko, ale czy druga strona też da coś w zamian.
Napisano: 24 Czerwiec 2016 - 19:16
Modlić się o dobreego męża / dobrą żonę
Napisano: 24 Czerwiec 2016 - 21:48
Panie Dawidzie ten problem przemiany fajnie już kiedyś ktoś wyjaśnił, jeśli mąż był inny przed ślubem a potem się zmienił to kto go zmienił? żona...i odwrotnie jak żona była inna przed ślubem to kto ją zmienił? mąż.....brutalne ale niestety coś w tym jest  
Zgadzam się, że modlitwa działa cuda, jestem dopiero 8 lat po ślubie ale przez te 8 lat zauważyłam jedno, jak mąż doprowadza mnie do szału i nie możemy się dogadać znaczy że już pora do spowiedzi Jak mawiał św Augustyn jak Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na swoim miejscu, tylko tego Boga trzeba zaprosić, a dzis często spotykam małżeństwa gdzie każdy ma do siebie jakieś pretensje, gdzie się skończyła miłość (moim zdaniem miłość to wybór więc nie moze sie skonczyć ), gdzie każdy skupia się na sobie i nawet jeśli mysli o próbie odbudowania to tylko w kategorii swoich własnych ograniczonych możliwości, a wystarczy tylko zaprosić Boga do swojego małżeństwa a on wszystko załatwi Wiem jestem optymistką, ale tyle cudów Bóg dokonuje wokół mnie że nie mogę myśleć inaczej, tylko dziwi mnie i smuci pokolenie moich rodziców, a także pokolenie moje, moich znajomych, kiedy ani mąż za żonę się nie modli ani żona za męża, a jak zostawi to pozew rozwodowy znajde innego. Na szczęście jest też coraz więcej par, które pokładają nadzieję w Bogu i nie boją się do tego przyznać i to jest dla nich tak normalne jak to że piją herbatę do śniadania
Dla otuchy: Jan Budziaszek – perkusista ze Skaldów- mówił o wierności, że dopiero po 20 latach małżeństwa odkrył, na czym polega treść przysięgi małżeńskiej; ja mojej żonie mówię tak: „jesteśmy dobrowolnym związkiem ludzi wolnych. To ja ci ślubuję, że to ja ciebie nie opuszczę aż do śmierci. Ty jesteś wolnym człowiekiem. Możesz być ze mną, nie musisz. Tylko musisz wiedzieć, że to ja ci ślubuję, że to ja ciebie nie opuszczę aż do śmierci. I nawet gdybyś odeszła ode mnie, nie było cię 20, 30, 40 lat to musisz wiedzieć, że kiedykolwiek powrócisz, to zawsze będzie czekała na ciebie micha z zupą i zawsze umyję ci nogi, bo to ja ci ślubuję, że to ja nie opuszczę cię aż do śmierci…” 
(źródło: http://www.umacieja.net/blog/?p=69 
Napisano: 04 Lipiec 2016 - 12:27
Wydaje mi się, że zawsze mąż zmienia żonę, a żona męża kwestia tylko tego czy na dobre czy na złe. Jak się wchodzi w małżeństwo trzeba być przygotowanym i gotowym na niejednokrotną rewolucję. Są kwestie w których jesteśmy uparci, a i tak po jakiś czasie wychodzi, że większość z nich można zmienić i wcale nie utraci na tym nasza godność czy tożsamość, a najczęściej zwykły egoizm. Małżenstwo to sztuka kompromisu, bo jak inaczej dwie totalnie różne od siebie osoby - Kobieta i Mężczyzna (dwie planety) mogłyby przetrawać ze sobą do końca życia? Modlitwa owszem, jak zawsze i wszędzie, ale praca nad sobą i gotowość do bezinteresownego dawania z siebie również.
Napisano: 04 Lipiec 2016 - 13:38
Różnice międzypłciowe zazwyczaj powodują rywalizację między mężczyznami i kobietami, lecz według zamysłu Bożego obie płcie miały się wzajemnie uzupełniać i po to stworzył je Bóg odmiennymi. Mam coś, czego ty nie masz, a ty masz coś, czego ja nie mam, w związku z tym możemy oboje zrobić coś jedno dla drugiego, obdarować się nawzajem. Prosta reguła, ale niestety w skutek grzechu pierworodnego w praktyce już całkiem trudna.
Napisano: 04 Lipiec 2016 - 14:07
Ks. Pawlukiewicz w jednym ze swoich kazań powiedział, że ja jako małżonka dostanę takiego męża, który swoim zachowaniem będzie zwalczał moje wady, a mój mąż dostał taką małżonkę, która tępi jego wady. W tym coś jest ponieważ w czasie 8 lat małżeństwa zmieniliśmy się, staliśmy się dojrzalsi, choć nie jesteśmy ideałami.
Napisano: 13 Sierpień 2016 - 21:03
a ja mam takie pytanie jak uważacie jaka maksymalna powinna być różnica pomiędzy facetem a kobietą?
Napisano: 14 Sierpień 2016 - 15:18
Wczesniej ktos dodal że trzeba modlic sie o dobrego meza lub zone.Tak trzeba modlic sie ale dokladnie powiedziec Bogu o co chodzi.Modlilam sie o dobrego meza i jest dobry dla mnie dla dziecka dla otoczenia zarabia kase ale nie modlilam sie zeby byl zdrowy.Moj kochany malzonek porusza sie na wozku inwalidzkim.Ale kocham go za wszystko.Mysle ze tak mialo byc.
Napisano: 03 Październik 2016 - 14:18
Lucyno, uważam, że mężczyzna powinien być starszy od kobiety, ale nie więcej niż 10 lat. Dobre pytanie na ankietę swoją drogą.
Napisano: 24 Kwiecień 2017 - 17:59
A ja myślę że tu nie ma twardych reguł, że mąż musi być starszy albo młodszy.....bo czy znamy Boży plan w stosunku do nas.....a przecież wiara polega na całkowitym zaufaniu Bogu i przyjeciu jego planu 
Napisano: 26 Kwiecień 2017 - 13:55
pieknie napisane
Napisano: 05 Maj 2017 - 20:56
Zgadzam się z Sylwią Nowak. Znam małżeństwa, gdzie on młodszy i jest im bardzo dobrze..