Aktualnie jesteś na niepełnej wersji portalu, aby zobaczyć wszystkie treści ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ

Dodaj odpowiedź

Moje przeżycia i refleksje

  • 5 postów na blogu
  • 01.07.2015

Świadctwo Bożego Miłosierdzia

Napisano: 11 Styczeń 2016 - 23:52

Mówię ci: wstań weź swoje łoże i idź.

Dwadzieścia siedem lat temu stwierdzono u mnie nieuleczalną chorobę. Medycznie to jest tak, umrze się na nią albo zdąży się umrzeć na coś innego. Po dwudziestu pięciu latach statystycznie co czwarty chory na nią już nie żyje. Później jest już tylko gorzej. I właśnie wtedy poczułem się gorzej. Wyniki to potwierdzały. Przyszło zmartwienie. Nie o mnie ale o los dzieci, żony. Jak sobie poradzą kiedy mnie nie będzie? Była Niedziela Miłosierdzia Bożego 2013 roku. W przygnębieniu modliłem się o Miłosierdzie Chrystusa, w domu przed ikoną na której widnieje twarz Chrystusa z Całunu Turyńskiego. Pomyślałem, Ty Boże możesz wszystko. Ty dzisiaj w Święto Swojego Miłosierdzia odpuszczasz kary i winy największym grzesznikom. Ty możesz wszystko. I wtedy przeszyło mnie głębokie uczucie wiary i refleksja dotycząca fragmentu Ewangelii, nad którym nigdy się głęboko nie zastanawiałem.

„Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: "Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy". A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: "Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, oprócz jednego Boga?" Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: "Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!". On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: "Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego". (Mk 2, 1-12)

I właśnie mnie przeszyła ta głęboka myśl. Cóż jest łatwiej: powiedzieć: odpuszczają ci się twoje grzechy, czy…. wstań, weź swoje łoże i idź. A za nim natrętna myśl, której od ćwierć wieku bardzo się bałem a tym razem po raz pierwszy przynosiła mi otuchę: idź zrób badania. I tak się stało poszedłem. Usłyszałem sceptyczne głosy, „proszę sobie nie robić większych nadziei bo rozczarowanie boli”. Kiedy wyniki wróciły z laboratorium usłyszałem od tych samych osób. „To jest błąd laboratoryjny, to się czasami zdarza. Proszę powtórzyć badania”. Powtórzyłem je jeszcze dwukrotnie w dwóch różnych laboratoriach i jeszcze raz po trzech miesiącach. Wtedy usłyszałem „medycznie jest to niemożliwe, ale jest pan zdrowy”. Moja nieuleczalna choroba jest już historią. Kiedy Bóg cię uzdrawia z nieuleczalnej choroby widzisz przez łzy radości ten cud Jego Miłosierdzia. Ale kiedy daje ci o wiele większy dar, odpuszczenie kar i win, zbawienie, oferuje wieczne szczęście, twoje oczy tego nie widzą. Więc zaufaj Bożemu Miłosierdziu. Bóg nigdy nie kłamie.

2 odpowiedzi w tym wątku
Napisano: 21 Styczeń 2016 - 10:50
witam Cię  Krzysiu nie jestem długo na stronie ,ale przeczytałam twój wpis i ja powiem ci że doznałeś łaski Boga ,ja też przymierzam się pisać swojego bloga ,tylko tak ładnie nie potrafię pisać ,ale napiszę to co serce mi podyktuję ,co doznałam w życiu jakie uzdrowienie dał mi nasz Pan ,a mam co pisać .Zyczę dużo łaski Błogosławieństwa dla ciebie i jak i twojej rodziny
Napisano: 22 Styczeń 2016 - 09:02
Napisałem to świadectwo, na temat tego czego doznałem, wyłącznie dlatego, żeby podzielić się wiarą i tym, ze Bóg jest z nami przez cały czas. A to co powiedział do nas na kartach Pisma Świetego jest prawdą.